sobota, 31 grudnia 2011
Pacy(nka)fista
Wercia napada Tatę - jak zwykle po obiedzie, gdy ten ma największy brzuch - główny cel skoków i zapaśniczych chwytów...
- A teraz Cię zastrzelę! Mam pistolet taki zielony w biało-różowe kwiatki...
- Poddaję się! - krzyczy Tata prawie zabity estetyką militarną córy.
- Nie będziesz już złym wilkiem?
- Nie, obiecuję!
- To w nagrodę dostaniesz Order-Kwadrat i zostaniesz moim Tatą.
Bo w bajkach Werci nawet zły wilk ma dwa życia.
Kilka dni później, w gościach u chłopaków-rozrabiaków...
Przybiegają dwaj przyjaciele Werci do jej Taty (a Wercia tuż za nimi) i pytają, niby spokojnie, ale z takim dziwnym lękiem w oczach:
- Wujku, prawda że żołnierze strzelają z karabinu?
- Nooo, tak.
- Bo Wercia mówi, że nie! - z triumfem i ulgą krzyczą jeden przez drugiego.
Na to odrzekł Tata:
- Bo wiecie, czasem żołnierze jadą rozdzielać tych, co się kłócą - mówi zdecydowanie, czując że wchodzi na pole minowe - Krzyczą: dość! dość tych kłótni! wracajcie do domów! Jak na przykład nasi żołnierze w Afganistanie...
Tata poczuł, że wszedł na minę.
- Ale strzelają? - nie daje za wygraną Tymek.
- Tak w powietrze najczęściej strzelają, żeby wystraszyć - (puff! wybucha druga mina...).
- Czyli strzelają karabinem.
- No przecież nie podlewają kwiatków! - (PUFFF!!!)
Niecierpliwość zgubiła już niejednego sapera. Można przecież w lufie trzymać kwiatki, co praktykował już taki jeden sympatyczny naród. Można pewnie robić karabinem dużo innych ciekawych rzeczy, dajmy na to sałatkę z arbuza.
Jest jednak przerażająco naturalne i naturalnie przeraźliwe, że Małych Chłopiec wie TO z pewnością. Karabin to broń, którą się zabija zło. Czy wolno mu zabrać tę pewność?
Dzisiejszy odcinek sponsorują dwie literki P.
Pif-paf.
piątek, 2 grudnia 2011
Pies i bandżo
Każde dziecko zaraz po urodzeniu powinno zostać wyposażone w psa i bandżo...
Charlie BrownW. i Ł. razem śpiewają i tańczą. Gdy akurat nie śpiewają i nie tańczą - najprawdopodobniej walczą. Potrafią pokłócić się i pogryźć o dwa klocki lego. Tupot gonitwy, piski i donośne płacze przerywają błogie chorowanie T., prasowanie M. i niemowlęcy sen A.
Ł. zabiera siostrze wszystko, jest szybka. W. to jednak inna kategoria wagowa i zwykle w walce wręcz i z uzbrojeniem wygrywa. Więc Ł. gryzie się po porażce, dziecina - dosłownie - we własną łapkę.
Rodzicom serce się kraje i nie wiadomo, kogo bardziej pocieszać... Zdarzają się też walki o względy A., który ewidentnie faworyzuje W. Gdy to przecież Ł. pokazuje bezbłędnie młodszemu bratu, gdzie ma oczka, uszy i język w buzi.
Dziś po jednej z międzysiostrzanych akcji T. (dla sprawiedliwości domowej!) podnosi głos na Ł., która znów klocek zabrała starszej siostrze i ją emocjonalnie rozwaliła. Ryk na cały dom, więc T. jak to T. - zabiera głos.
- Ty ananasie! Jesteś krnąbrną dziewczynką! - klnie siarczyście.
- Mamo! Tato przezywa Lusię! - krzyczy przez łzy była ofiara - To moja kochana siostra! Nie wolno jej przezywać!...
Każde dziecko zaraz po urodzeniu powinno zostać wyposażone w siostrę lub brata. I bandżo.
Dzisiejszy odcinek sponsoruje literka S, jak solidarność.
czwartek, 17 listopada 2011
Rodzinna Paczka (Konduktorska)
Rodzina wybrała się w podróż. Żeby nadrobić zaległości zaduszkowe, żeby zobaczyć babcię, ale też nie ma co kręcić. Najmłodszym chodziło o rzecz dużo grubszą niż zaduszki i babcia. Chodziło o lokomotywę.
Jakież zdziwienie było widać na twarzy Ł., gdy usłyszała jakieś pip-pip zamykających się drzwi i szuuuu ruszającego szynobusu. Żaden gwizd, żaden świst, ni pary buch, ani kół w ruch...
Ł.: Cio to?
T.: Lokomotywa.
"Lipa, jakaś jedna wielka ściema" pomyślał za córkę T., po czym wyjął zbiór wierszy z obrazkami i przewracał kartki.
Bo W. zna "Lokomotywę" na pamięć (i to z układem choreograficznym!), która w przepełnionej kowbojce PKP Przewozów Regionalnych brzmiała jak Mazurek Dąbrowskiego na Antypodach.
T. najbardziej podobał się ten moment widowiska, gdy z toalety chlustała woda i zalewała bagaże niemych pasażerów przyłączonych kablami do ajfonów, tabletów, empetruchów...
Toteż dzisiejszy odcinek sponsoruje literka A, jak Apokalipsa wg św. Małego Dżeka.
Jakież zdziwienie było widać na twarzy Ł., gdy usłyszała jakieś pip-pip zamykających się drzwi i szuuuu ruszającego szynobusu. Żaden gwizd, żaden świst, ni pary buch, ani kół w ruch...
Ł.: Cio to?
T.: Lokomotywa.
"Lipa, jakaś jedna wielka ściema" pomyślał za córkę T., po czym wyjął zbiór wierszy z obrazkami i przewracał kartki.
Bo W. zna "Lokomotywę" na pamięć (i to z układem choreograficznym!), która w przepełnionej kowbojce PKP Przewozów Regionalnych brzmiała jak Mazurek Dąbrowskiego na Antypodach.
T. najbardziej podobał się ten moment widowiska, gdy z toalety chlustała woda i zalewała bagaże niemych pasażerów przyłączonych kablami do ajfonów, tabletów, empetruchów...
Toteż dzisiejszy odcinek sponsoruje literka A, jak Apokalipsa wg św. Małego Dżeka.
| Wyjeżdżamy! |
| Przesiadka, jeszcze w doborowym towarzystwie. Na dworcu 11 listopada zwiedziliśmy bezpretensjonalną wystawę malarstwa. |
| Czasem wiało nudą |
| Pełen luksus - jedziemy w końcu ze stolicy województwa do stolicy państwa! |
| To już powrót. Nadal towarzyszy nam wiersz: "...a w trzecim siedzą same grubasy..." |
| Przedział dla podróżujących z dziećmi |
| Lepsze - korytarz dla podróżujących z dziećmi! Póki się nie rozbiegną. Swoją drogą - najbardziej komfortowy pociąg z sześciu, które zaliczyliśmy w ten patriotyczny weekend. |
| Zmęczeni: fotografka, model i top model |
![]() | ||||
| Dzielny potomek Jaćwingów (z niejakimi wpływami Świętych Wojciecha i Brunona) korzystał ze swojej kuszetki przez większość żelaznej drogi |
poniedziałek, 10 października 2011
Okulary gimnastyczne
Obecność W. w systemie edukacji - nazwijmy go dla ułatwienia Systemem - to nieustanny dramat dla jej rodziców. Ona sama znosi System dość elegancko. (Może dlatego, że jeszcze nie przynosi, jak koleżanka 6-latka, pracy domowej na parę godzin.)
Niemniej rodzice W. są czujni. Czepiają się:
- że na ocenianie prac plastycznych to jest za wcześnie (naklejki z dinozaurami: dobrze / bardzo dobrze / wspaniale),
- że na szlaczki ćwiczące rączkę do kaligrafii to za wcześnie,
- że dzieci nie wychodzą w niepogodę na spacery,
- że jedzą żywność wysokoprzetworzoną,
- że nauczycielki niedokształcone,
- że samorząd ma dzieci w głębokim poważaniu,
- a rząd jeszcze głębiej,
- i że System zabiera dzieciom dzieciństwo, a rodzicom czas, pieniądze i nerwy.
W. w milczeniu przysłuchuje się naszym dyskusjom i potem, nie wiadomo skąd, pada rano to przerażające zdanie: "Ja nie chcę iść do przedszkola".
Ale pada tylko po to, żeby sprawdzić. Który świat jest prawdziwy? Ten z Systemem na pierwszym planie, czy ten drugi:
z żywiołową gimnastyką, na którą W. zabierze specjalne okulary ("okulary gimnastyczne"!),
z Amelką, co ma taką samą fryzurę,
z panem Krzysiem, który gra na pianinie,
z takim czymś, co nie wiadomo jak się nazywa, ale było bardzo pyszne,
z nową piosenką,
z zabawą w rodzinę ("a Patryk jest moim mężem"),
z cekinami z bluzki, które w prezencie jako diamenty trafić muszą do najfajniejszych koleżanek...
A Ty co pamiętasz z przedszkola?
Dzisiejszy odcinek sponsorują literki P i T, jak pamięć i tożsamość.
Niemniej rodzice W. są czujni. Czepiają się:
- że na ocenianie prac plastycznych to jest za wcześnie (naklejki z dinozaurami: dobrze / bardzo dobrze / wspaniale),
- że na szlaczki ćwiczące rączkę do kaligrafii to za wcześnie,
- że dzieci nie wychodzą w niepogodę na spacery,
- że jedzą żywność wysokoprzetworzoną,
- że nauczycielki niedokształcone,
- że samorząd ma dzieci w głębokim poważaniu,
- a rząd jeszcze głębiej,
- i że System zabiera dzieciom dzieciństwo, a rodzicom czas, pieniądze i nerwy.
W. w milczeniu przysłuchuje się naszym dyskusjom i potem, nie wiadomo skąd, pada rano to przerażające zdanie: "Ja nie chcę iść do przedszkola".
Ale pada tylko po to, żeby sprawdzić. Który świat jest prawdziwy? Ten z Systemem na pierwszym planie, czy ten drugi:
z żywiołową gimnastyką, na którą W. zabierze specjalne okulary ("okulary gimnastyczne"!),
z Amelką, co ma taką samą fryzurę,
z panem Krzysiem, który gra na pianinie,
z takim czymś, co nie wiadomo jak się nazywa, ale było bardzo pyszne,
z nową piosenką,
z zabawą w rodzinę ("a Patryk jest moim mężem"),
z cekinami z bluzki, które w prezencie jako diamenty trafić muszą do najfajniejszych koleżanek...
A Ty co pamiętasz z przedszkola?
Dzisiejszy odcinek sponsorują literki P i T, jak pamięć i tożsamość.
sobota, 1 października 2011
Testosteron
Przez ostatni tydzień T. opiekował się córkami w pojedynkę. M. udała się z synem na zasłużony wypoczynek koleją żelazną i takoż wróciła dziś.
Ten tydzień pozostanie długo w pamięci całej piątki, choć niewątpliwie inne to będą wspomnienia. Ekipa suwalska ukulturalniała się maksymalnie przez ten czas. Ł. zapamięta być może teatrzyk, który pochłaniała razem ze starszymi dziećmi, dosiadając się bez pardonu do ich pierwszego rzędu.
W. może zapamięta kilka suwalskich tańców, wirujące stroje staroobrzędowców, litewską krajkę, pomalowane usta dziewczyn z zespołu pieśni i tańca...
Oby córki tak pamiętały ten tydzień, bo T. zapamięta przede wszystkim swój testosteron.
Gniew, łamanie uporu (i to nie swojego), skupienie na kolejnych czynnościach, poczucie tępej obrabiarki w domowej faktorii... Cierpliwość T. z każdym dniem kurczyła się do rozmiarów mózgu koguta. Z czasem i postura nabrała cech starego drobiu, gdy kolejny wieczór T. wydziobywał "okruchy dzieciństwa": kisiel z dywanu, klocki spod pralki, a nawet kupę, która paranormalnie zawisła na pionowej ścianie półtora metra nad poziomem wód.
W tych okolicznościach T. usłyszał w radio, że żona i ojcostwo wydłużają życie.
Dzisiejszy odcinek sponsoruje literka H, jak hormonia.
Ten tydzień pozostanie długo w pamięci całej piątki, choć niewątpliwie inne to będą wspomnienia. Ekipa suwalska ukulturalniała się maksymalnie przez ten czas. Ł. zapamięta być może teatrzyk, który pochłaniała razem ze starszymi dziećmi, dosiadając się bez pardonu do ich pierwszego rzędu.
W. może zapamięta kilka suwalskich tańców, wirujące stroje staroobrzędowców, litewską krajkę, pomalowane usta dziewczyn z zespołu pieśni i tańca...
Oby córki tak pamiętały ten tydzień, bo T. zapamięta przede wszystkim swój testosteron.
Gniew, łamanie uporu (i to nie swojego), skupienie na kolejnych czynnościach, poczucie tępej obrabiarki w domowej faktorii... Cierpliwość T. z każdym dniem kurczyła się do rozmiarów mózgu koguta. Z czasem i postura nabrała cech starego drobiu, gdy kolejny wieczór T. wydziobywał "okruchy dzieciństwa": kisiel z dywanu, klocki spod pralki, a nawet kupę, która paranormalnie zawisła na pionowej ścianie półtora metra nad poziomem wód.
W tych okolicznościach T. usłyszał w radio, że żona i ojcostwo wydłużają życie.
Również ojcostwo wpływa na długość życia mężczyzn, ponieważ, przynajmniej w jego początkowej fazie, obniża poziom testosteronu, co sprzyja zdrowiu.Zaiste. Gdy ogląda się tylko śpiące dzieci, testosteron spada na ryj.
Dzisiejszy odcinek sponsoruje literka H, jak hormonia.
poniedziałek, 26 września 2011
costwo
T. został na tydzień sam z córkami. Dom wypełnił się Treścią - z szaf, z lodówki, z suszarki, z półek z zabawkami. Treść żyje własnym życiem. Jak kropelki rtęci przemieszcza się i tworzy gniazda.
T. próbuje ogarnąć kilka gniazd, ale te kluczowe - związane z aktywnością Dwóch Aktywnych Granulek - rozrastają się w tempie niepokojącym. Kierował się T. zasadą a la dzikie dzieci:
"Jeśli Ci nie przeszkadza ten bałagan, to nie sprzątaj, ale ja źle się czuję w Twoim pokoju"
To się źle kończy. Przynajmniej u nas. Płat mózgu odpowiedzialny za porządkowanie świata jest najwyraźniej u dziewcząt wciąż w fazie prenatalnej. T. próbuje zatem prostych komend, np.:
"Posprzątaj, proszę".
Wspomina czasy, gdy obcując ze sztuczną inteligencją, wpisywał CLS i było czysto. Ta inteligencja nie jest sztuczna. Komunikat nie działa.
Więc T. brnie w argumenty i pogrąża się w czarne dziury nakreślane szczegółowo w podręcznikach neopedagogiki:
T:Jeśli nie posprzątasz, być może wybijesz sobie zęby" (straszenie utratą zdrowia)
...
T: Jak możemy kogoś do nas zaprosić, gdy nie można nawet dojść do Twojego stolika z kredkami? (wykorzystanie towarzyskiej natury dziecka - manipulacja)
W: Można! O, zobacz, tędy... (niesztuczna inteligencja)
...
W: Tato, a kupisz mi chomika?
T: Jeśli Twój chomik wejdzie do pokoju to się bardzo wystraszy, nie znajdzie drogi do swojej klatki. (granie na miłości do zwierząt)
...
T: Wiesz co, to Ty posprzątasz zabawki, a ja powkładam ciuchy do szafy. (szacher-macher)
W: Ale to nie twoja praca...
T: ???
Trochę zdołowany swoją nieskutecznością jako "man of the house" uciekam z dziećmi w wydarzenia kulturalne. Po kilku dniach wyglądają na nieco przestymulowane...
Dzisiejszy odcinek sponsoruje literka O, jak oj, costwo.
T. próbuje ogarnąć kilka gniazd, ale te kluczowe - związane z aktywnością Dwóch Aktywnych Granulek - rozrastają się w tempie niepokojącym. Kierował się T. zasadą a la dzikie dzieci:
"Jeśli Ci nie przeszkadza ten bałagan, to nie sprzątaj, ale ja źle się czuję w Twoim pokoju"
To się źle kończy. Przynajmniej u nas. Płat mózgu odpowiedzialny za porządkowanie świata jest najwyraźniej u dziewcząt wciąż w fazie prenatalnej. T. próbuje zatem prostych komend, np.:
"Posprzątaj, proszę".
Wspomina czasy, gdy obcując ze sztuczną inteligencją, wpisywał CLS i było czysto. Ta inteligencja nie jest sztuczna. Komunikat nie działa.
Więc T. brnie w argumenty i pogrąża się w czarne dziury nakreślane szczegółowo w podręcznikach neopedagogiki:
T:Jeśli nie posprzątasz, być może wybijesz sobie zęby" (straszenie utratą zdrowia)
...
T: Jak możemy kogoś do nas zaprosić, gdy nie można nawet dojść do Twojego stolika z kredkami? (wykorzystanie towarzyskiej natury dziecka - manipulacja)
W: Można! O, zobacz, tędy... (niesztuczna inteligencja)
...
W: Tato, a kupisz mi chomika?
T: Jeśli Twój chomik wejdzie do pokoju to się bardzo wystraszy, nie znajdzie drogi do swojej klatki. (granie na miłości do zwierząt)
...
T: Wiesz co, to Ty posprzątasz zabawki, a ja powkładam ciuchy do szafy. (szacher-macher)
W: Ale to nie twoja praca...
T: ???
Trochę zdołowany swoją nieskutecznością jako "man of the house" uciekam z dziećmi w wydarzenia kulturalne. Po kilku dniach wyglądają na nieco przestymulowane...
| Premiera "W podsuwalskiej karczmie Zespołu Pieśni i Tańca "Suwalszczyzna" |
czwartek, 15 września 2011
Licence to feel
W. "awansowała" do grupy mieszanej 4-5 latków, w której dominują starszaki. Chyba się tam dobrze odnajduje, ale niektóre sprawy wokół niej ewidentnie przyspieszyły. Zwłaszcza, gdy mowa o Borysku.
W: A taka jedna dziewczynka dziś powiedziała, żebym sobie poszła, bo tylko ona może bawić się z Boryskiem.
T: Przykro Ci było?
W: Taaak. Mówiła, że go kocha i będzie z nim cały czas.
T: I co zamierzasz z tym zrobić?
W: Nie wiem. Po prostu. Co jej powiedzieć? Czy zabić ją, czy co jej powiedzieć?...
Dzisiejszy odcinek sponsoruje literka K, jak kryminał.
W: A taka jedna dziewczynka dziś powiedziała, żebym sobie poszła, bo tylko ona może bawić się z Boryskiem.
T: Przykro Ci było?
W: Taaak. Mówiła, że go kocha i będzie z nim cały czas.
T: I co zamierzasz z tym zrobić?
W: Nie wiem. Po prostu. Co jej powiedzieć? Czy zabić ją, czy co jej powiedzieć?...
Dzisiejszy odcinek sponsoruje literka K, jak kryminał.
sobota, 27 sierpnia 2011
"Nowiny z Pajęczyny", czyli zmiana operatora
Stopniowo, ale konsekwentnie, przenosił będę swój i Pajęczy cyfrowy żywot z sieci fejsbuka w sieć gógla. Ten blog jest częścią zmiany, która wynika z mojej bezradności (a może braku asertywności) wobec... fejsbukizmu? To, co z początku było prywatne i dla przyjaciół, stało się z czasem dość powszechnie dostępne. (Co gorsza, nie do końca wiadomo, kto i jak tym cholerstwem zarządza. Nigdy nikt z fejsbuka mi nie odpowiedział w sprawach technicznych.)
Pewnie mea culpa i można by w cholerę się skasować na fejsbuku, ale jednak pewnych treści żal... Dlatego pyk - dwa wieczory i te treści są tutaj - na blogu, który kiedyś był, potem zniknął, aby siłami natury ożyć wśród znajomych na FB i... powrócić do początków. Polecam początki, pachną starą kliszą.
Dzisiejszy odcinek sponsoruje literka R, jak retrospekcja.
Pewnie mea culpa i można by w cholerę się skasować na fejsbuku, ale jednak pewnych treści żal... Dlatego pyk - dwa wieczory i te treści są tutaj - na blogu, który kiedyś był, potem zniknął, aby siłami natury ożyć wśród znajomych na FB i... powrócić do początków. Polecam początki, pachną starą kliszą.
Dzisiejszy odcinek sponsoruje literka R, jak retrospekcja.
poniedziałek, 8 sierpnia 2011
Era wzrostów
A. rośnie. Rośnie, a dziewczyny razem z nim.
Rośnie liczba buziaków na dobranoc. Możliwe są w wielu kombinacjach (kombinacja 2-elementowa bez powtórzeń zbioru 5-elementowego, znaczy 10).
Nawet chleb nam rośnie, jak T. upiecze. Wszystko to jakieś takie motywujące jest i do tego znów się sprawdza stare porzekadło, że każde dziecko rodzi się z pajdą chleba.
Na Suwalszczyźnie, jak się pojawia w domu druga płeć wśród dzieci, to się mówi: "No to wszyscy w domu!". Nawet T. - stary feminista - to łyknął, choć dumny jest z cór bardziej nawet, niż przedtem.
Więc nic nam chyba nie brak.
Stąd biorą się nagle pytania egzystencjalne.
M: Myślisz, że kiedyś nie będzie internetu?
Dzisiejszy odcinek sponsoruje cyfra 5.
czwartek, 30 czerwca 2011
Kopciuszek - Ostateczne Starcie
Wieczorem T. kończy odgrywać z W. bajkę o Kopciuszku:
T: ...i żyli długo i szczęśliwie.
W: I teraz poród!
T: yyy.
W: Druga część Kopciuszka!
W. Odgrywa dyskretnie scenę porodu, po czym przytula synka-pacynka-misia i z błogą miną karmi go piersią w swoim łóżku.
...
Dzisiejszy odcinek sponsoruje literka B, jak bajka.
środa, 23 lutego 2011
Danie czterogarnkowe
Dopadła nas oprócz chorób kulinarna nuda. Ojciec rodziny zakupił więc na wynos romantyczny obiad dla dwojga:
Zupa ogórkowa 7,00
Mielone 11,00
Buraki 7,00
Pęczak 7,00
Do kolacji jakoś zleci.
Dzisiejszy odcinek jest pełnopłatny, gdyż literki M, O, P oraz S odrzuciły nasz wniosek o sponsoring.
![]() |
| Danie czterogarnkowe |
Zupa ogórkowa 7,00
Mielone 11,00
Buraki 7,00
Pęczak 7,00
Do kolacji jakoś zleci.
Dzisiejszy odcinek jest pełnopłatny, gdyż literki M, O, P oraz S odrzuciły nasz wniosek o sponsoring.
sobota, 12 lutego 2011
U-czuć
"Co się kryje w sercu na dnie? Kto przeczyta ten odgadnie" - to tytuł książeczki, którą kupiłem W. na imieniny. O uczuciach. Z tej przyczyny ostatnio dialogi W. wyglądają tak:
- z lalą: "Jest mi trochę przykro, że Ty rodzisz..."
- z mamą (po kłótni rodziców): "Ty nie czujesz smutku, bo jak ktoś krzyczy to czuje złość!"
- gdy nie chce spać, a tata nalega: "Czuję smutność..."
- ze wszystkimi i w różnych momentach: "Jestem wesoła dziś i czuję wesołość!"
Nasza pierwsza reakcja to śmiech. Druga, to duma. Trzecia to poczucie, że w naszym dzieciństwie jakieś abecadło z pieca spadło, o ziemię się hukło, rozsypało się po kątach, strasznie się potłukło...
Dzisiejszy odcinek sponsoruje literka A, jak analfabeta.
poniedziałek, 31 stycznia 2011
Ciach
M: Kupisz mi na Dzień Kobiet lalkę! Taką z długimi włosami! Z czego Ty się w ogóle śmiejesz? Nie śmiej się, takie włosy to atrybut kobiecości! Mnie to nie śmieszy, zrobiłam jej dobierany warkocz, a Wercia ciach, tak po prostu, tyle włosów (co z nimi zrobić?!), sekundę trwało...Dzisiejszy odcinek sponsoruje literka B, jak dla mnie Bomba :)
piątek, 7 stycznia 2011
I Q, you Q
Weronika idzie spać. Na koniec dnia ze wszystkich książeczek na dobranoc wybiera zgadywanki z Czu Czu (wersja dla 3-latków).
Obrazek 1. Czapka, łyżka, garnek - "jaka rzecz tu nie pasuje?"
W. pokazuje czapkę.
T: A dlaczego?
W: Aaa! - nagle zmienia zdanie - Można ją wrzucić do galnka, zamieszać łyżką i zlobić zupę z czapki!
T: W zasadzie czemu nie...
Obrazek 2. Bukiet kwiatów, a obok do wyboru: pralka, talerzyk i wazon. Pytanie brzmi: "Gdzie trzeba włożyć kwiatki?"
W: Kwiatki trzeba włożyć do wazonu, a wazon ustawić na talerzyku!
Obrazek 3. "Zwierzątka zgubiły mamy, pomóż im się odnaleźć..."
W: I jeszcze tatów trzeba odnaleźć!
1 minuta, a ja nie nadążam.
Nie ma już prostych pytań. Nie ma już odpowiedzi TAK lub NIE. Myśli W. są jak króliki. Może nam się wydawać, że to my wyprowadzamy je na spacer...
Dzisiejszy odcinek sponsoruje literka G, jak gonić.
Obrazek 1. Czapka, łyżka, garnek - "jaka rzecz tu nie pasuje?"
W. pokazuje czapkę.
T: A dlaczego?
W: Aaa! - nagle zmienia zdanie - Można ją wrzucić do galnka, zamieszać łyżką i zlobić zupę z czapki!
T: W zasadzie czemu nie...
Obrazek 2. Bukiet kwiatów, a obok do wyboru: pralka, talerzyk i wazon. Pytanie brzmi: "Gdzie trzeba włożyć kwiatki?"
W: Kwiatki trzeba włożyć do wazonu, a wazon ustawić na talerzyku!
![]() |
| Królik z Kaczego Dołka (dzięki uprzejmości Sylwii) |
W: I jeszcze tatów trzeba odnaleźć!
1 minuta, a ja nie nadążam.
Nie ma już prostych pytań. Nie ma już odpowiedzi TAK lub NIE. Myśli W. są jak króliki. Może nam się wydawać, że to my wyprowadzamy je na spacer...
Dzisiejszy odcinek sponsoruje literka G, jak gonić.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


