Obecność W. w systemie edukacji - nazwijmy go dla ułatwienia Systemem - to nieustanny dramat dla jej rodziców. Ona sama znosi System dość elegancko. (Może dlatego, że jeszcze nie przynosi, jak koleżanka 6-latka, pracy domowej na parę godzin.)
Niemniej rodzice W. są czujni. Czepiają się:
- że na ocenianie prac plastycznych to jest za wcześnie (naklejki z dinozaurami: dobrze / bardzo dobrze / wspaniale),
- że na szlaczki ćwiczące rączkę do kaligrafii to za wcześnie,
- że dzieci nie wychodzą w niepogodę na spacery,
- że jedzą żywność wysokoprzetworzoną,
- że nauczycielki niedokształcone,
- że samorząd ma dzieci w głębokim poważaniu,
- a rząd jeszcze głębiej,
- i że System zabiera dzieciom dzieciństwo, a rodzicom czas, pieniądze i nerwy.
W. w milczeniu przysłuchuje się naszym dyskusjom i potem, nie wiadomo skąd, pada rano to przerażające zdanie: "Ja nie chcę iść do przedszkola".
Ale pada tylko po to, żeby sprawdzić. Który świat jest prawdziwy? Ten z Systemem na pierwszym planie, czy ten drugi:
z żywiołową gimnastyką, na którą W. zabierze specjalne okulary ("okulary gimnastyczne"!),
z Amelką, co ma taką samą fryzurę,
z panem Krzysiem, który gra na pianinie,
z takim czymś, co nie wiadomo jak się nazywa, ale było bardzo pyszne,
z nową piosenką,
z zabawą w rodzinę ("a Patryk jest moim mężem"),
z cekinami z bluzki, które w prezencie jako diamenty trafić muszą do najfajniejszych koleżanek...
A Ty co pamiętasz z przedszkola?
Dzisiejszy odcinek sponsorują literki P i T, jak pamięć i tożsamość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz