środa, 23 stycznia 2008

Album na skarpety

Pisałem, że czas ucieka, a bobas rośnie. Żona zaradziła i nabyliśmy album dziecinny. Wczoraj wieczorem wybieraliśmy, co wpiszemy i co wkleimy. Trochę tych pamiątek jest: rachunek z restauracji, gdzie jedliśmy kolację przed porodem, karteczka, na której skrzętnie notowałem czas skurczów, opaski szpitalne z rączki Małej, wycinek z gazety...
- O, kurczę! Dziurę mam w skarpecie! A ja w tych skarpetach rodziłam! - zabrzmiało dziś wieczorem dramatyczne wyznanie Żony.
- Chcesz je wkleić do albumu?

Wydaje się, że poród przeżywaliśmy z rok temu, a to nawet nie trzy miesiące. Już zapomniałem, że oprócz koszuli szpitalnej miała Żona skarpety w paski. To nie są już zwykłe skarpety. To skarpety porodowe. Przeszły z nami drogę do nowego życia i się przetarły.

Każdy by się przetarł. Ale było warto.

Brak komentarzy: