
Za trzy tygodnie Wielkanoc, a Małej włosy z grzywki wpadały do oczu. Już nie wpadają.
Jak przystało na IV Niedzielę Wielkiego Postu (Niedzielę Laetare) mieliśmy sporo radości w domu. Pierwsze postrzyżyny, bo ojciec dostrzegł, że Małej ździebełko z głowy do oka sięga. Wziął tedy ociec nożyce i jak szablą uciął grzywkę, kosmyk dla potomnych zachowawszy.
I można było latać dalej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz