poniedziałek, 17 sierpnia 2009

2.0 po przerwie

Blog był mocno zaniedbany. Dbaliśmy z M. o inne sprawy i tak oto do dziś, tj. do 17 sierpnia A.D. 2011, wzbogaciliśmy się o dwójkę szkrabów. Szast-prast, kilka lat za nami, które oglądamy w rodzinnych albumach.

Po drodze jednak urodził się facebook. Na nim urodziły się z potrzeby chwil "Nowiny-Pajęczyny", cykl notatek, które z różnych względów warto ocalić na tym blogu. Choćby dla Przyjaciół.

Ocalić i pisać dalej. (Napisał typowy sangwinik, ze słomianym zapałem i niepodzielną uwagą.)

niedziela, 2 marca 2008

Radosne postrzyżyny


Za trzy tygodnie Wielkanoc, a Małej włosy z grzywki wpadały do oczu. Już nie wpadają.
Jak przystało na IV Niedzielę Wielkiego Postu (Niedzielę Laetare) mieliśmy sporo radości w domu. Pierwsze postrzyżyny, bo ojciec dostrzegł, że Małej ździebełko z głowy do oka sięga. Wziął tedy ociec nożyce i jak szablą uciął grzywkę, kosmyk dla potomnych zachowawszy.

I można było latać dalej.

środa, 23 stycznia 2008

Album na skarpety

Pisałem, że czas ucieka, a bobas rośnie. Żona zaradziła i nabyliśmy album dziecinny. Wczoraj wieczorem wybieraliśmy, co wpiszemy i co wkleimy. Trochę tych pamiątek jest: rachunek z restauracji, gdzie jedliśmy kolację przed porodem, karteczka, na której skrzętnie notowałem czas skurczów, opaski szpitalne z rączki Małej, wycinek z gazety...
- O, kurczę! Dziurę mam w skarpecie! A ja w tych skarpetach rodziłam! - zabrzmiało dziś wieczorem dramatyczne wyznanie Żony.
- Chcesz je wkleić do albumu?

Wydaje się, że poród przeżywaliśmy z rok temu, a to nawet nie trzy miesiące. Już zapomniałem, że oprócz koszuli szpitalnej miała Żona skarpety w paski. To nie są już zwykłe skarpety. To skarpety porodowe. Przeszły z nami drogę do nowego życia i się przetarły.

Każdy by się przetarł. Ale było warto.