poniedziałek, 9 września 2013

Potrzeba matką?

Potrzeba ojcem! Przynajmniej tak wynika z podwórkowo-domowych obserwacji Taty.

Łucja i Weronika coraz częściej same wychodzą na podwórko, coraz częściej ich relacje z rówieśnikami są poza zasięgiem wzroku Mamy i Taty. Podobno puszczanie dziecka do 7. roku życia samopas, bez opieki, to wykroczenie i grozi nam grzywna.

Art. 106. Kodeksu wykroczeń
Kto, mając obowiązek opieki lub nadzoru nad małoletnim do lat 7 albo nad inną osobą niezdolną rozpoznać lub obronić się przed niebezpieczeństwem, dopuszcza do jej przebywania w okolicznościach niebezpiecznych dla zdrowia człowieka, podlega karze grzywny albo karze nagany.
Ale co zrobić, gdy w piękną pogodę te dwie chcą hasać, a Antek w domu drzemie pod opieką samotnego dorosłego? Nie daj Boże pobiegniesz za jedną z nich na Kaczy Dołek, a prokurator będzie musiał się rozdwoić do pozostałych, żeby wymierzyć Ci obiecaną w paragrafach karę. Owszem, stąpamy po kruchym lodzie.

Nie o tym jednak chciałem. Tylko o relacjach i popkulturze. Weronika dostała karty od kolegi z podwórka. Takie kolekcjonerskie. Rzut oka rodzica na pudełeczko, które było częścią prezentu, i zjeżył się włos, po czym szybko osiwiał. Jakaś potworna babodrakula patrzy z okładki, a i tytuł "Black Planeswalkers" nie wróży nic dobrego.

Co robić? Co robić?! Na okładce jak wół znaczek 13+ ("więc co do cholery myślą sobie rodzice Sz.!"), ale że M. jest świeżo po szkoleniu, ćwiczymy do upadłego NVC, lecimy z koksem:
- Nie, nie chcę żeby takie karty były w naszym domu.
- Nie podoba mi się to. Martwię się, że będą Ci się śniły koszmary.
- Podobają Ci się te karty? OK, możesz zbierać te z krajobrazami, ale nie chcę w domu żadnych potworów.
Wypowiedzi Weroniki nie zamieszczam. Po stopniowaniu widać chyba, że nie przyjęła naszej potrzeby z radością. A jak my przyjęliśmy jej potrzebę? ("czego potrzebę do cholery?") Nasi znajomi znają nasze ortodoksyjne podejście do monsterhajów, więc jednym słowem, cytując klasykę gatunku - po naszym trupie.

Ale hola, hola, NVC, empatia, potrzeby...

- Wercia, ja Ci zrobię lepsze karty - obiecał Tata i tym samym pozbawił czytelników lektury niniejszego bloga na najbliższy tydzień.

(De)Motywator i początki...
Hmm, potrzeba rano świeżego oka...


Dzisiejszy odcinek sponsoruje literka W, jak warsztat, wena i wsparcie.

5 komentarzy:

zimowa pisze...

rękodzielnikem się stałeś i z szarej mamodrogowej strefy przeszedłeś na pierwszy plan :)

Aricia pisze...

letseaBrrrr! I mnie ta stwora z okładki przeraża. Dobra potrzeba i genialny wynalazek! Szykuj kopie efektu końcowego.

bosenogi pisze...

taaa i może jeszcze dzielna Księżniczka Kamila znajdzie się na tych kartach niechcący??

Wojtek pisze...

Chcący, Księżniczko Kamilo - znajdzie się :)

zimowa pisze...

opatentuj koniecznie!