poniedziałek, 10 października 2011

Okulary gimnastyczne

Obecność W. w systemie edukacji - nazwijmy go dla ułatwienia Systemem - to nieustanny dramat dla jej rodziców. Ona sama znosi System dość elegancko. (Może dlatego, że jeszcze nie przynosi, jak koleżanka 6-latka, pracy domowej na parę godzin.)
Niemniej rodzice W. są czujni. Czepiają się:
- że na ocenianie prac plastycznych to jest za wcześnie (naklejki z dinozaurami: dobrze / bardzo dobrze / wspaniale),
- że na szlaczki ćwiczące rączkę do kaligrafii to za wcześnie,
- że dzieci nie wychodzą w niepogodę na spacery,
- że jedzą żywność wysokoprzetworzoną,
- że nauczycielki niedokształcone,
- że samorząd ma dzieci w głębokim poważaniu,
- a rząd jeszcze głębiej,
- i że System zabiera dzieciom dzieciństwo, a rodzicom czas, pieniądze i nerwy.

W. w milczeniu przysłuchuje się naszym dyskusjom i potem, nie wiadomo skąd, pada rano to przerażające zdanie: "Ja nie chcę iść do przedszkola".

Ale pada tylko po to, żeby sprawdzić. Który świat jest prawdziwy? Ten z Systemem na pierwszym planie, czy ten drugi:
z żywiołową gimnastyką, na którą W. zabierze specjalne okulary ("okulary gimnastyczne"!),



z Amelką, co ma taką samą fryzurę,
z panem Krzysiem, który gra na pianinie,
z takim czymś, co nie wiadomo jak się nazywa, ale było bardzo pyszne,
z nową piosenką,
z zabawą w rodzinę ("a Patryk jest moim mężem"),
z cekinami z bluzki, które w prezencie jako diamenty trafić muszą do najfajniejszych koleżanek...

A Ty co pamiętasz z przedszkola?

Dzisiejszy odcinek sponsorują literki P i T, jak pamięć i tożsamość.

sobota, 1 października 2011

Testosteron

Przez ostatni tydzień T. opiekował się córkami w pojedynkę. M. udała się z synem na zasłużony wypoczynek koleją żelazną i takoż wróciła dziś.
Ten tydzień pozostanie długo w pamięci całej piątki, choć niewątpliwie inne to będą wspomnienia. Ekipa suwalska ukulturalniała się maksymalnie przez ten czas. Ł. zapamięta być może teatrzyk, który pochłaniała razem ze starszymi dziećmi, dosiadając się bez pardonu do ich pierwszego rzędu.
W. może zapamięta kilka suwalskich tańców, wirujące stroje staroobrzędowców, litewską krajkę, pomalowane usta dziewczyn z zespołu pieśni i tańca...
Oby córki tak pamiętały ten tydzień, bo T. zapamięta przede wszystkim swój testosteron.

Gniew, łamanie uporu (i to nie swojego), skupienie na kolejnych czynnościach, poczucie tępej obrabiarki w domowej faktorii... Cierpliwość T. z każdym dniem kurczyła się do rozmiarów mózgu koguta. Z czasem i postura nabrała cech starego drobiu, gdy kolejny wieczór T. wydziobywał "okruchy dzieciństwa": kisiel z dywanu, klocki spod pralki, a nawet kupę, która paranormalnie zawisła na pionowej ścianie półtora metra nad poziomem wód.

W tych okolicznościach T. usłyszał w radio, że żona i ojcostwo wydłużają życie.
Również ojcostwo wpływa na długość życia mężczyzn, ponieważ, przynajmniej w jego początkowej fazie, obniża poziom testosteronu, co sprzyja zdrowiu.
Zaiste. Gdy ogląda się tylko śpiące dzieci, testosteron spada na ryj.

Dzisiejszy odcinek sponsoruje literka H, jak hormonia.

poniedziałek, 26 września 2011

costwo

T. został na tydzień sam z córkami. Dom wypełnił się Treścią - z szaf, z lodówki, z suszarki, z półek z zabawkami. Treść żyje własnym życiem. Jak kropelki rtęci przemieszcza się i tworzy gniazda.
T. próbuje ogarnąć kilka gniazd, ale te kluczowe - związane z aktywnością Dwóch Aktywnych Granulek - rozrastają się w tempie niepokojącym. Kierował się T. zasadą a la dzikie dzieci:
 "Jeśli Ci nie przeszkadza ten bałagan, to nie sprzątaj, ale ja źle się czuję w Twoim pokoju"

To się źle kończy. Przynajmniej u nas. Płat mózgu odpowiedzialny za porządkowanie świata jest najwyraźniej u dziewcząt wciąż w fazie prenatalnej. T. próbuje zatem prostych komend, np.:
"Posprzątaj, proszę".
Wspomina czasy, gdy obcując ze sztuczną inteligencją, wpisywał CLS i było czysto. Ta inteligencja nie jest sztuczna. Komunikat nie działa.
Więc T. brnie w argumenty i pogrąża się w czarne dziury nakreślane szczegółowo w podręcznikach neopedagogiki:
T:Jeśli nie posprzątasz, być może wybijesz sobie zęby" (straszenie utratą zdrowia)
...
T: Jak możemy kogoś do nas zaprosić, gdy nie można nawet dojść do Twojego stolika z kredkami? (wykorzystanie towarzyskiej natury dziecka - manipulacja)
W: Można! O, zobacz, tędy... (niesztuczna inteligencja)
...
W: Tato, a kupisz mi chomika?
T: Jeśli Twój chomik wejdzie do pokoju to się bardzo wystraszy, nie znajdzie drogi do swojej klatki. (granie na miłości do zwierząt)
...
T: Wiesz co, to Ty posprzątasz zabawki, a ja powkładam ciuchy do szafy. (szacher-macher)
W: Ale to nie twoja praca...
T: ???

Trochę zdołowany swoją nieskutecznością jako "man of the house" uciekam z dziećmi w wydarzenia kulturalne. Po kilku dniach wyglądają na nieco przestymulowane...

Premiera "W podsuwalskiej karczmie Zespołu Pieśni i Tańca "Suwalszczyzna"
Dzisiejszy odcinek sponsoruje literka O, jak oj, costwo.